03.06.2015

Wizyta w Stanach Zjednoczonych - Dzień 2

Wczoraj 2 czerwca, para królewska zwiedzała Chicago i Grand Rapids. Po południu odwiedzili szpital dziecięcy:







Wcześniej Król przemawiał podczas lunchu w Parku Rzeźby:

Oto przemowa (za błędy w tłumaczeniu przepraszam ;)):

Gubernatorze Snayder, Panie i Panowie,

Dziękuję za ciepłe powitanie. Moja żona i ja jesteśmy zachwyceni, być tutaj, w Stanie Jezior. I to jest wspaniałe widzieć was wszystkich tutaj, w Wielkiej Sali Frederik Meijer Park.
Gubernatorze Snayder,dziękuję za miłe słowa. Może nie jesteśmy tego świadomi, ale Twój stan jest sześć razy większy od mojego kraju. Holandia jest tylko kropką na mapie świata, ale to ma wielką wagę. Przez wieki, Holendrzy osiedlali się we wszystkich zakątkach świata, w tym w Ameryce. W Michigan szczególnie.
Wspaniale jest spotkać tu tak wiele ludzi o holenderskich korzeniach. I usłyszeć tak wiele holenderskich imion! Dam kilka oryginalnych przykładów, Huizinga, Meijer, Van Andel, De Vos, Meekhof, Hoekstra, Dijkstra, Kleinstra, Snijder ... Muzyka dla moich uszu!
Historia emigracji holenderskiej do Ameryki Północnej rozciąga się do czterech wieków wstecz. Trwa do długo w porównaniu do innych krajów europejskich.
Tu, w stanie Michigan, holenderscy osadnicy przybyli tylko w dużych ilościach po 1840 roku. Jacy ludzie byli? Jedno jest pewne: oni byli zwykłymi ludźmi w poszukiwaniu wolności religijnej i lepszego życia dla swoich rodzin. Większość pochodziła z terenów wiejskich. Byli rolnicy, pracownicy w terenie i robotnicy. Albo rzemieślnicy małomiasteczkowi,mieli nadzieję na lepszą przyszłość.
Jednym z tych nowo przybyłych był 32-letni Frans van Driele z Middelburg, z holenderskiej prowincji Zeeland.
Był jednym z pierwszych osadników holenderskich w Grand Rapids. Dostał się tu w 1848 roku, po siedmiu tygodniach podróży morskiej. Najpierw był drwalem i kierował koparką. Następnie pracował przez 15 lat - zarabiając 10 dolarów miesięcznie - jako robotnik w młynie. Było to nie lada  osiągnięciem, ponieważ był kulawy.
Na szczęście, jego niepełnosprawność nie przeszkodziła mu w poszukiwaniu miłości, a w 1849 roku ożenił się z wdową z Fryzji.
Od samego początku, Holendrzy mieli tu dobrą passę. W 1848 roku dziennikarz z Milwaukee Gazette złożył wizytę w holenderskiej kolonii, po drugiej stronie jeziora Michigan. Pisał: "Kiedy ludzie przyjeżdżają, pierwszą rzeczą jest, aby kupić kawałek ziemi. Drugi jest rozpocząć siekania. Trzecie posadzić rośliny i zrobić ogrodzenie; i wreszcie zbudować dom.
Opisał również wyniki całej tej sytuacji: "To kraj, który półtora roku temu był gęstą pustynią nieprzerwaną, szybko stał się ogrodowym najpiękniejszego rodzaju. Zaprawdę, pustynia  kwitnie jak róża ".
Holendrzy mieli talent do rolnictwa. W dzisiejszych czasach również. Dziś, Holandia - ta mała kropka na mapie - jest drugim największym na świecie eksporterem produktów rolnych, po Stanach Zjednoczonych. Nasiona holenderskie posadzone tu przyniosły owoce: żywność i rolnictwo są nadal podstawą gospodarki Michigan.
Ciężka praca. Oszczędność. Determinacja. Były to wartości, które pomogły wielu holenderskim rodzinom stworzyć udane życie tutaj. Holendrzy może nie są największą społecznością imigrantów, ale za to z  pewnością jedną z najbardziej otwartych. Pewnie to nie zawsze ułatwia życia dla siebie lub dla innych. Niektóry mówili: "Jeśli to nie jest holenderskie, to nie jest tego dużo."
Niemniej jednak, pierwsi osadnicy holenderscy zakorzenili rolnictwo w glebie Michigan.
To fascynujące, by zobaczyć, jak Grand Rapids nadal budowane jest dziś, w 2015 roku miasto jest w stanie ciągłej odnowy. W ostatnich dziesięcioleciach stał się głównym ośrodkiem nauk przyrodniczych i ochrony zdrowia.
Nie mogę się doczekać mojej wizyty po południu do dwóch zabytków w Grand Rapids 
Medical Mile: Van Andel Instytutu Badawczego i Helen Devos Szpital Dziecięcy. Medical Mile  jest dobrym symbolem ścisłej więzi między naszymi krajami i narodami. Wraz z wieloma innymi, holenderskie "dziedzictwo", jak rodziny Van Andels, w DeVoses i Meijers pomogły dać poważny impuls temu miastu.
Badania, edukacja, ochrona zdrowia, wzrost gospodarczy i rozwój miast: te różne obszary wzmacniają się wzajemnie i pomagają zapewnić, że Grand Rapids pozostaje miastem, gdzie ludzie chcą mieszkać i pracować. Miasto, które zachęca ludzi do korzystania z ich talentów i osiągnąć swoje marzenia.
Dziś, Holendrzy nadal czują się bardzo blisko związani z Michigan i Grand Rapids. To wynika z zapału, z którym holenderskie eksperci i przedsiębiorcy zapisali się w misji gospodarczej biegnącej równolegle do naszej wizyty.
Michigan jest jedynym miejscem na Ziemi, gdzie można jeździć między Holland, Zeeland, Fryzją i Drenthe w mniej niż godzinę. To prawda: nawet w Holandii nie można tego zrobić!
To jest bijącym sercem wspólnoty holendersko-amerykańskiej w Stanach Zjednoczonych, z nie mniej niż dwóch najlepszych instytucji edukacyjnych pochodzenia holenderskiego:
Hope College i Calvin College.
Tak, dla nas wszystkich, jest to jedyna okazja do pogłębienia istniejących więzi i  ukształtować nowe.
Chciałbym podziękować Grand Rapids i Michigan za wiele możliwości danych  Holendrom przez ponad dwa wieki, i za przyjaźń, która jest już tak silna jak nigdy.
W 1849 roku w Grand Rapids Enquirer powiedział o Holendrach: "Oni są bardzo grubej i oszczędnej rasy i będzie przez przemysł przekształcić pustynię do sceny, płodności i gwaru.
Jesteśmy dumni, że odegraliśmy rolę w historii tego wielkiego państwa. I zależy nam, aby utrzymać tą rolę w przyszłości.
Dziękuję.

Potem Para Królewska odwiedziła Chicago:






Sukienka pochodzi od Jana Taminiau.



2 komentarze:

  1. zawsze podobały mi się kapelusze Maxi, ale ten jest przecudny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się sukienka z Chicago a kapelusz niczego sobie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia