16.04.2016

Feralny 30 kwietnia


30 kwietnia 2009 - Dzień Królowej w Apeldoorn. Miał to być dzień cudowny, a zamienił się w koszmar.

Uwaga: post zawiera drastyczne zdjęcia. Wrażliwe osoby niech lepiej nie czytają tego postu.
O 11:50 Karst Tates próbował wjechać w autobus, który wiózł rodzinę królewską.


Autobus podążał za defiladą mającą uczcić 100. rocznicę urodzin królowej Juliany i 29. rocznicę wstąpienia na tron jej córki Beatrix.


Samochód marki Suzuki Swift pędził w stronę autobusu, jednak zatrzymał się na pomniku.



Parada natychmiast została odwołana, rodzina została przewieziona do Pałacu Het Loo.


7 osób zmarło (w tym jedno dziecko), 10 osób zostało rannych w tym dwie poważnie.




Do szpitala trafił także sprawca wypadku. Od czwartku wieczorem był on w stanie śmierci klinicznej. Zmarł 1 maja o godzinie 2:58.


Jak później ustalono, Karst Tates miał 38 lat, był bezrobotny i pochodził z małej wioski niedaleko Apeldoorn. Istnieje prawdopodobieństwo, że był chory psychicznie, a działał pod wpływem "rozpaczy" z powodu eksmisji z mieszkania.


Prokuratura na czwartkowej konferencji prasowej zaznaczyła, że według niej całe zdarzenie nie było wypadkiem. - Mamy podstawy sądzić, że sprawca działał celowo - mówił prokurator Ludo Goossens.


Ówczesna królowa, Beatrix w orędziu do narodu złożyła kondolencje rodzinom ofiar:

"Dzień, który rozpoczął się pięknie zakończył się strasznym dramatem, który zszokował nas wszystkich. Osoby stojące w pobliżu i osoby oglądające to w telewizji zapewne obserwowały wszystko ze zdumieniem i niedowierzaniem. Moja rodzina, ja, a także cały kraj łączymy się w bólu z rodzinami i przyjaciółmi ofiar".

Następnego dnia w Grote Kerk w Apeldoorn odbyła się msza w intencji ofiar.


Tego samego dnia królowa z rodziną odwiedziła rannych w szpitalach. W miejscu katastrofy pojawiły się znicze i kwiaty.


Kilka głów państw, m.in. prezydent Estonii czy wielki książę Luksemburga przesłali królowej kondolencje.


PAŁAC WIELKOKSIĄŻĘCY

Wasza wysokość,

Z wielkim smutkiem i przerażeniem patrzymy z wielką księżną na tragedię, jaka spotkała Twój kraj w dniu narodowym, w dniu, który rozpoczął się radośnie i wesoło.

Nasza populacja, wielka księżna i ja składamy wyrazy współczucia.

Łączymy się bólu z rodzinami ofiar, najbardziej dotkniętymi tą tragedią.

Henri, wielki książę Luksemburga


Luksemburg, 2 maja 2009.


8 maja królowa, para książęca oraz księżniczka Margriet z mężem pojawili się w teatrze w Apeldoorn, gdzie odbył się koncert upamiętniający ofiary zamachu.






Kto by pomyślał, że zaledwie kilka sekund na zawsze zmieni najważniejsze holenderskie święto narodowe. Dziś, czyli siedem lat po tym okropnym zdarzeniu wiadomo, że Dzień Króla (czy wcześniej Dzień Królowej) nie będzie taki sam.




źródła:www.koninklijkhuis.nl,www.theroyalforums.com,www.royalblog.nl,Grafika Google

4 komentarze:

  1. Okropność. Niestety wariaci i ludzie w rozpaczy są nieprzewidywalni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Jedno zdarzenie może na zawsze zmienić życie człowieka jak i jego samego. Pewne zdarzenia odbijają ogromne piętno w człowieku, czasami tak bardzo, że potrzebny jest psycholog. Jeśli najbliżsi się tym nie zainteresują, to człowiek sam nic nie zrobi :(

      Usuń
  2. To musiało być straszne... :(
    Reakcje Maximy i króla mówią same za siebie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Straszne to :( To prawda- juz jedna sekunda potrafi zmienić zycie człowieka albo je mu odebrać.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia