22.10.2016

"Pod szczęśliwymi dwójkami"


Dzisiaj coś na rozweselenie. Polski artykuł o ślubie pary królewskiej!


Na swój ślub wybrali magiczną datę - 2.02.2002. Ma im przynieść szczęście, na które długo czekali. Holenderska królowa Beatrix nie chciała zgodzić się na ich związek. Uległa, gdy syn w rozpaczy krzyknął jej w twarz: "W takim razie poszukaj sobie innego następcy tronu!"

To tryumf prawdziwej miłości. 35-letni książę Willem-Alexander postawił na swoim i poślubił tę, którą kocha - 31-letnią Argentynkę Maximę Zorreguietę. "Jest jeszcze trochę sztywny, ale przy mnie na pewno się rozkręci", żartowała panna młoda i obiecała poddanym, że nauczy księcia tańczyć
argentyńskie tango.


Maxima miała na sobie suknię z koronkowym welonem zaprojektowaną przez Valentino. W rękach niosła biały bukiet z róż, lilii i gardenii. U jej boku kroczył promieniujący szczęściem Willem-Alexander w mundurze marynarki wojennej.

Najpierw odbył się ślub cywilny, a kilka godzin później kościelny w obrządku protestanckim w kościele w Nieuwe Kerk.


Potem państwo młodzi odbyli przejażdżkę w złotej karecie, należącej kiedyś do babci Willema, królowej Wilhelminy. Pełen wrażeń dzień zakończył się w amsterdamskim pałacu. Nowożeńcy wyszli na balkon i stamtąd pozdrawiali wiwatujących poddanych. Plac przed pałacem tonął w kwiatach. Wszyscy chcieli wiedzieć dokąd młoda para pojedzie w podróż poślubną. "Jeszcze nie wiedzą" - odpowiadał pałacowy rzecznik. "Książę Willem jest honorowym członkiem Komitetu Olimpijskiego, więc może do Salt Lake City".

W ogólnej euforii łatwo było zapomnieć, że ten happy end poprzedziły trudne i bolesne lata. A zaczęło się tak niewinnie. Maxima i Willem wpadli na siebie, jeżdżąc na rolkach po Central Parku. On był zbuntowanym księciem próbującym żyć po swojemu. Miewał depresje i myśli samobójcze. Ona - niezależna i świetnie wykształcona - pracowała dla Deutsche Bank, miała apartament na Manhattanie i reputację "ostrej imprezowiczki". Od razu wiedział, że to miłość jego życia, ale kiedy przedstawił ją matce, usłyszał stanowcze "nie".


Od 160 lat mężowie i żony holenderskich następców tronu pochodzili z Niemiec. Książę Willem pierwszy złamał ten obyczaj. W żyłach przyszłej królowej Holandii płynie argentyńska krew.

"Nie możesz ożenić się z córką Jorge Horatio Zorreguiety. Był członkiem argentyńskiego rządu w czasach dyktatury wojskowej. Wspierał generała Videla i jego juntę". przekonywała królowa Beatrix. "Ta rodzina ma na swoich rękach krew". "Maxima miała wtedy 11 lat i niczemu nie była winna", bronił dziewczyny Willem. "To nie wszystko", dodała królowa. "Maxima jest zbyt rozrywkowa, nie zachowuje powagi godnej żony przyszłego króla". "Trochę temperamentu przydałoby się i na naszym dworze", odparował rozgniewany syn.

Między nim a królową rozgorzał konflikt, którzy zatrząsł holenderskim dworem. Nie jest tajemnicą, że 64-letnia Beatrix rządzi żelazną ręką. Ma opinię despotki, dla której dworska etykieta znaczy więcej niż szczęście najbliższych. Rzeczywiście, jej najbliżsi nie wydają się szczęśliwi. Mąż, książę Claus, od lat cierpi na depresję. Gdy jego stan się pogarsza, dyskretnie znika z publicznej sceny, szukając ratunku w klinikach psychiatrycznych. Młodsza siostra władczyni, Margriet, do tego stopnia nienawidzi władczyni, że od kilkunastu lat prawie z nią nie rozmawia. Nic dziwnego, że o "matce narodu", krążą w Holandii niepochlebne opinie: "Jest władcza i zaborcza", "Królowa Śniegu - ma serce z lodu", "chce wszystko kontrolować, nawet prasę". "Moja matka potrafi być jędzą" - wypsnęło się kiedyś Willemowi. Poddani też nie przepadają za królową, dlatego w sondażach 60 procent Holendrów poparło księcia. Uzbrojony w miłość, czując za sobą przychylność narodu, wypowiedział matce wojnę. Gotów na wszystko, oznajmił, że zamierza zrzec się prawa do tronu. Królowa wiedziała, że nie żartuje. Zmieniła zdanie, ale postawiła twarde warunki.


Zaręczyny ogłoszono 30 marca 2001 roku. Maxima musiała zrezygnować z pracy i swobody, jaką się dotąd cieszyła. Przez 309 dni dzielących ją od daty ślubu mieszkała w zamku przyszłych teściów, pod stałą obserwacją ochrony. Pałac przyznał jej rocznie ponad 700 tysięcy euro. Był jeszcze jeden warunek, dla Maximy najboleśniejszy. Ojciec nie mógł poprowadzić jej do ołtarza. Państwo Zorreguieta nie uczestniczyli w ślubie.

Artykuł pochodzi z Vivy, dziękuję Ani L. za podesłanie go ;)

Osobiście wyobrażam sobie tą scenę kłótni Beatrix z synem :D Zastanawia mnie tylko jedno. Skoro Beatrix była taką złą królową i matką, to czemu tak długo utrzymała się na tronie ? Albo, co zrobiła Margriet, że ta jej nienawidzi ? ;)

Pomińmy błędy (m.in. Wilhelmina to nie babcia Willema), ważne, że ktoś wspomniał o ślubie.

***
W najbliższym czasie będzie ukazywać się mniej notek tematycznych niż dotychczas. Spowodowane jest to dwoma rzeczami: nauką oraz niepewnym stanem zdrowia, Wierzę, że w przyszłym miesiącu wszystko wróci do normy.


Zdjęcia: www.blogcdn.com,s-media-cache-ak0.pinimg.com, krant.telegraaf.nl,show.nl, si.wsj.net

3 komentarze:

  1. Beatrix gra w tej bajce rolę złej królowej, chyba trochę przesadzili...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to w każdej bajce.;) Musi być biedny, ciemiężony Kopciuszek i zła Czarownica.;) Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i Maxima wybaczyła Beatrix złe traktowanie.;)

      Usuń
  2. No tak zawsze musi być ktoś zły, bo bajka nie miałaby sensu. Osobiście uważam, że ta scena nie wyglądała tak drastycznie.
    Ania Lewandowska

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia